Schronisko na Polanie Chochołowskiej (1 146 m npm) jest najlepszą bazą noclegową do wypadów w Tatry Zachodnie. Położone w Dolinie Chochołowskiej, której wylot znajduje się ok 10 km od Zakopanego. To największa dolina w Tatrach, zajmującej ponad 35…
TATRZAŃSKIE SCHRONISKA. Trudno wyobrazić sobie Tatry bez charakterystycznych tatrzańskich schronisk. Murowaniec, Morskie Oko czy Kalatówki to nazwy, które miłośnikom gór kojarzą się z gorącą herbatą, ciepłym posiłkiem i suchym łóżkiem, w którym można odpocząć po trudach wielogodzinnych wędrówek.
Tatry. Studenci zginęli 400 metrów od schroniska. P. Odorczuk, Ł. Bobek. Pół roku zajęło odkrycie prawdy o losie studentów. Oboje zmarli z wycieńczenia i wyziębienia. Nie żyją
Zlepek zdjęć z wypadu w polskie Tatry we Wrześniu 2013.Przejście z noclegami od schroniska do schroniska.Kolejno od Tatr zachodnich: Schronisko w Dolinie Cho
Budynek powstał w 1932 r,. pierwotnie był to prywatny dom Tibora Grescha, po II wojnie światowej do 1955 r. pełnił rolę schroniska, później znajdowała się tutaj stacja badawcza TANAP, a od 1997 r. ponownie schronisko turystyczne. Polska nazwa Schroniska pod Szarotką już w 1937 r. była używana przez Tadeusza Zwolińskiego.
Od Schroniska Téryego przez Dolinkę Lodową prowadzi żółty szlak na Czerwoną Ławkę. Chata oferuje 25 miejsc noclegowych w przystępnej cenie. Dojście do schroniska od Siodełka (Hrebieniok) zajmuje ok. 2,5 godziny. Kontakt: - adres: 06-201 Stary Smokovec - tel. (421) 052 442 52 45 lub (421) 905 893 233 - e-mail: teryhochata@gmail.com
. Odwiedziłeś już wszystkie?Tatrzańskie SchroniskaKiedyś osoby, które wędrowały po górach znajdowały azyl w szałasach, altanach, bacówkach. Obecnie funkcję tych miejsc spełniają schroniska. To w nich można przeczekać złą pogodę, odpocząć, przespać się, czy zjeść coś ciepłego. Miejsca te najpierw utrzymywane były przez Towarzystwo Tatrzańskie, a następnie Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Aktualnie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zlokalizowanych jest siedem schronisk turystycznych PTTK i jeden hotel. To, co je różni to położenie, standard, czy wielkość. Wszystkie jednak czynne są o każdej porze roku. Mieszczą się w nich także punkty Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, gdzie dyżury pełnią ratownicy. PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich Schronisko znajduje się w sercu Tatr Wysokich, w Dolinie Pięciu Stawów Polskich i jest najwyżej położonym polskim schroniskiem turystycznym – 1671 m Nosi imię Leopolda Świerza. Dysponuje 67 miejscami, a doba noclegowa trwa od 14 do 10. Za pośrednictwem strony internetowej lub telefonicznie można dokonać rezerwacji. Schronisko oferuje całodzienne wyżywienie. Do nabycia są mapy, przewodniki i pamiątki. Atrakcję stanowią kursy oraz wycieczki przewodnickie. Będąc tam nie sposób nie podziwiać widoków, a sąsiedztwo jeziora jest dodatkowym plusem. Do schroniska dojść można wyłącznie pieszo. Z Palenicy Białczańskiej, przez Wodogrzmoty Mickiewicza i Dolinę Roztoki, droga trwa ok. 2,5 godz. Schronisko to doskonałe miejsce do rozpoczęcia wyprawy na Świnicę, Orlą Perć, czy nad Morskie Oko. PTTK Murowaniec na Hali Gąsienicowej Schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej zlokalizowane jest w Dolinie Suchej Wody Gąsienicowej, na wysokości 1500 m Dysponuje pokojami od 2 do 12 osób. Dla turystów przygotowano 116 miejsc. Ważna informacja – schronisko nie oferuje noclegów zastępczych, czyli „na podłodze”. Rezerwacji dokonać można za pośrednictwem strony internetowej lub telefonicznie. Niedaleko położone są: stacje badawcze IMGW i PAN, strażnica TPN i Centralny Ośrodek Szkolenia PZA „Betlejemka”. Schronisko znajduje się w przepięknym regionie, nazywanym „kolebką taternictwa polskiego”. Dotrzeć do niego można żółtym szlakiem przez Dolinę Jaworzynki, czy niebieskim z Kuźnic, przez Boczań. Murowaniec to znakomity punkt wypadowy np. na Świnicę, Kasprowy Wierch, czy Orlą Perć. PTTK na Polanie Chochołowskiej Schronisko na Polanie Chochołowskiej mieści się u stóp Tatr Zachodnich i nosi miano największego schroniska w polskich Tatrach. W pokojach o rozmaitej wielkości, do dyspozycji jest 121 miejsc noclegowych. Rezerwacji dokonać można zarówno telefonicznie, jak i za pośrednictwem strony internetowej. Otoczenie schroniska najcudowniej prezentuje się wiosną, gdy na polanach kwitną krokusy, a na halach wypasane są owce. Miejsce jest niezwykle malownicze. Warto zaznaczyć, że na Polanie Chochołowskiej znajduje się kaplica, wybudowana na potrzeby słynnego serialu „Janosik”. Do schroniska prowadzi zielony szlak z Siwej Polany. Można z niego wyruszyć na wycieczkę np. czerwonym szlakiem na Trzydniowiański Wierch, żółtym na Grzesia. PTTK na Hali Ornak Schronisko mieści się w górnej części Doliny Kościeliskiej, na Małej Polance Ornaczańskiej. Dysponuje 48 miejscami noclegowymi. Budynek z drewnianych bali, w nowozakopiańskim stylu robi ogromne wrażenie. Otacza go kompleks leśny. Żyją tam lisy, niedźwiedzie, a jesienią odbywa się rykowisko jeleni. Do schroniska można dojść lub dojechać dorożką z Kir, a zimą saniami na Polanę Pisaną. Jest punktem wypadowym np. na Ornak, Czerwone Wierchy, Wołowiec, czy Bystrą, a także do jaskiń Doliny Kościeliskiej lub do Doliny Chochołowskiej. PTTK w Dolinie Roztoki Mimo swej nazwy, schronisko mieści się w Dolinie Białki, przy drodze do Morskiego Oka. Posiada pokoje 2-9 osobowe i zapewnia 75 miejsc noclegowych. Rezerwacji można dokonać poprzez stronę internetową lub też telefonicznie. Schronisko zachwyca położeniem na skraju sosnowego lasu, gdzie jesienią odbywa się rykowisko jeleni. Od rozwidlenia przy Wodogrzmotach Mickiewicza dotrzeć tam można w ok. 15 min. Schronisko to świetna baza wypadowa np. na Rysy, na Rusinową Polanę oraz do Doliny Pięciu Stawów Polskich. PTTK na Hali Kondratowej Schronisko znajduje się w Tatrach Zachodnich, w Dolinie Kondratowej, na wysokości 1333 m i jest najmniejszym w polskich Tatrach schroniskiem. Oferuje zaledwie 20 miejsc noclegowych w trzech pokojach. Rezerwacji można dokonać telefonicznie lub na stronie PTTK – Otoczenie schroniska urzeka. Wobec widoków np. na Giewont, czy Kasprowy Wierch nie można być obojętnym. Na Halę Kondratową dojść można szlakiem z Kuźnic w ok. 1 godz. Schronisko to bardzo dobry punkt wypadowy na Kondracką Przełęcz, Giewont, czy Czerwone Wierchy. PTTK nad Morskim Okiem Schronisko znajduje się w Dolinie Rybiego Potoku, nad przepięknym jeziorem – Morskim Okiem. W jego skład wchodzą dwie części – nowa i stara. W nowej jest 35 miejsc, w starej więcej, bo 43. Rezerwacji najlepiej dokonać ze sporym wyprzedzeniem, drogą telefoniczną. Spektakularne krajobrazy są mocną stroną tego miejsca. Co roku jest to obowiązkowy punkt dla większości turystów. Droga do schroniska nad Morskim Okiem zaczyna się w Palenicy Białczańskiej. Mieści się tam ostatni przed Morskim okiem parking. Trasa nie powinna sprawiać trudności nawet początkującym turystom, jest wygodna i asfaltowa. Schronisko to baza wypadowa np. na Rysy, Szpiglasowy Wierch, czy nad Czarny Staw. Górski PTTK na Polanie Kalatówki Hotel zlokalizowany jest w Tatrach Zachodnich, na Polanie Kalatówki. Posiada 92 miejsca noclegowe, zarówno w pokojach, jak i apartamentach. Do dyspozycji gości są: kawiarnia, restauracja, siłownia, solarium, sauna, czy sala do tenisa. Pomyślano również o najmłodszych turystach. Na terenie hotelu znajduje się kącik z różnorodnymi zabawkami. Funkcjonuje tam również przedszkole narciarskie, a w ofercie jest nawet joga dla dzieci. Do hotelu wiedzie z Kuźnic niebieski szlak – Droga Brata Alberta, która zajmuje ok. 40 minut.
Topografia Tatry Schroniska Schronisko Zamkovskiego Schronisko Zamkovskiego Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata, Zamka) – tatrzańskie schronisko położone na wysokości 1467 m w słowackiej części Tatr Wysokich, w dolnej części Doliny Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina). Historia Budowniczym schroniska był István Zamkovszky (Štefan Zamkovský) – węgiersko-słowacki fotograf, nosicz, taternik, a w latach 1936–1942 jeden z chatarów Schroniska Téryego. Prywatny obiekt powstał jako dwukondygnacyjne budynek, w którym na parterze znalazło się miejsce dla kuchni, jadalni i mieszkania gospodarza, na piętrze zaś zlokalizowano pokoje dla gości. Środki na zakup gruntu oraz wzniesienie obiektu pochodziły głównie z oszczędności żony Zamkovszkiego, Ludmili Lukášovej (córki praskiego przemysłowca). Większość prac budowlanych wykonywał sam Zamkovszky przy wsparciu przyjaciół, którzy pomagali mu także finansowo. Prace rozpoczęły się w 1942 roku, a już rok później obiekt został oddany do użytku. Schronisko nie otrzymało oficjalnej nazwy, jednak potocznie nazywane było od nazwiska prowadzącego je właściciela. W czasie II wojny światowej w schronisku ukrywały się osoby poszukiwane przez władze, w tym rodziny partyzantów. Po jej zakończeniu i komunistycznym przewrocie, do jakiego doszło w Czechosłowacji w lutym 1948, schronisko znacjonalizowano. W 1951 roku obiekt przejęło państwowe przedsiębiorstwo Slovakotour, nadając mu imię kpt. Jána Nálepki, niezwiązanego z Tatrami partyzanta, który po opuszczeniu szeregów słowackiego wojska i przejściu na stronę Armii Czerwonej zginął w 1943 roku w Owruczu na Ukrainie. Sam Zamkovszky został przez komunistyczne władze niesłusznie uznany za uczestnika „aryzacji” (przejmowania mienia żydowskiego; w tym przypadku pensjonatu Karpatia w Tatrzańskiej Leśnej), za co w 1952 roku otrzymał zakaz wstępu na teren Tatr. Po kolejnych zmianach ustrojowych, w marcu 1991 roku rada miasta Wysokie Tatry z inicjatywy Júliusa Andrášego oraz Ivana Bohuša sr przyjęła dla schroniska odwołującą się do jego pierwotnego właściciela nazwę Zamkovského chata. Powstała w tym samym czasie z inicjatywy kół byłego Klubu Słowackich Turystów i Narciarzy spółka Slovenské Karpaty wkrótce objęła także zarząd nad schroniskiem Zamkovskiego. Niedługo później spadkobiercy pierwszego właściciela (wnuk Stano Tichý) rozpoczęli starania o jej restytucję. Zwrot wysłużonego budynku nastąpił na początku 1993 roku. Nowym chatarem został Laco Kulanga, którego trzy lata później zastąpiła Jana Kalinčíková. Po siedmiu latach gospodarowania, w 2003 roku Kalinčíková odkupiła schronisko od rodziny Zamkovszkiego. Współczesność Gospodarzem schroniska jest Jana Kalinčíková. Schronisko dysponuje 25 miejscami noclegowymi (23 łóżka i dwie dostawki) w sześciu pokojach (trzy czteroosobowe, jeden pięcioosobowy, trzy dwuosobowe). W razie konieczności dodatkowe miejsca noclegowe oferowane są na podłodze poddasza. Obiekt wyposażony jest w toalety i prysznice z ciepłą wodą. Za produkcję prądu odpowiada oddana do użytku w 1989 roku mała elektrownia wodna, która zastąpiła używany wcześniej agregat napędzany ropą naftową. W lataach 2019–2020 wybudowano nową oczyszczalnie ścieków, zastępując dotychczasową powstałą w 1996 roku. Do schroniska nie prowadzi droga kołowa, zaopatrywane jest przez nosiczów. Ściany jadalni ozdobione są fotografiami Istvána Zamkovszkiego i obiektu z czasu jego budowy oraz pierwszych lat działalności. Szlaki turystyczne – kilkadziesiąt metrów na południe od schroniska przebiega znakowana czerwono Magistrala Tatrzańska, prowadząca ze Smokowieckiego Siodełka (Hrebienok) obok Rainerowej Chatki do Schroniska Zamkovskiego i dalej do Schroniska Łomnickiego. Czas przejścia z Siodełka do Schroniska Zamkovskiego: 1 h w obie strony Czas przejścia od Schroniska Zamkovskiego nad Łomnicki Staw: 1 h, z powrotem 45 min – przy schronisku rozpoczyna się zielony szlak, prowadzący Doliną Małej Zimnej Wody do Schroniska Téryego i dalej na Lodową Przełęcz. Czas przejścia od Schroniska Zamkovskiego do Schroniska Téryego: 1:45 h, ↓ 1:20 h Uwagi
Dolina Roztoki Dolina Roztoki, U-kształtna dolina otoczona przez malownicze górskie szczyty, leży w Tatrach Wysokich, pomiędzy Doliną Rybiego Potoku, a Doliną Waksmundzką. Od północnej strony ograniczona jest monumentalnym masywem Wołoszyna, a od południowej – Opalonego. Dolina Roztoki Dolina Roztoki posiada dwa odgałęzienia. Jednym z nich jest półkilometrowa Buczynowa Dolinka otoczona przez skaliste i postrzępione szczyty Buczynowych Turni, Granatów, Czarnej Ściany i Koziego Wierchu. Jej nazwa według ludowych podań wzięła się od górala o nazwisku Bucz, który w niej zginął i został pochowany, choć bardziej prawdopodobne wydaje się, że nazwa pochodzi od górujących nad nią Buczynowych Turni. Przed dolinkę przebiega żółty szlak turystyczny z Doliny Pięciu Stawów na Przełęcz Krzyżne. Drugim odgałęzieniem Doliny Roztoki jest Świstówka Roztocka, również około półkilometrowa dolinka pochodzenia polodowcowego, oddzielona od Doliny Roztoki dwustumetrową ścianą. Nazwa doliny pochodzi od zamieszkujących ją świstaków. Dolinę, do wysokości wanty Dziadula porastają gęste lasy iglaste – w niższych partiach głównie świerkowe, w wyższych świerkowo-limbowo-modrzewiowe, które poprzerywane są wyrwami, powstałymi w wyniku schodzenia lawin z okolicznych stoków. Obszar doliny zamieszkują liczne gatunki zwierząt, między innymi jelenie, kozice i niedźwiedzie. Turnia nad Szczotami w Dolinie Roztoki Połamane drzewa w Dolinie Roztoki Szlak do Doliny Pięciu Stawów INFORMACJE O ODCINKU SZLAKU Długość: 6,5 km Czas przejścia: 2:15 (↓1:45) Różnica poziomów: 1100 m – Wodogrzmoty Mickiewicza 1668 m – Dolina Pięciu Stawów 568 m Stopień trudności: Średni Ekspozycja: Brak Widoki: Z prawie całego szlaku, z polany Nowa Roztoka, od granicy lasu Ubezpieczenia: Brak Kolor szlaku: Zielony Wariant: podejście Szlak do Doliny Pięciu Stawów przez Dolinę Roztoki rozpoczyna się na wysokości Wodogrzmotów Mickiewicza. Naprzeciwko byłego parkingu, kamienna ścieżka stromo odbija w górę, w kierunku południowo-zachodnim. W sezonie na szlaku jest dość dużo ludzi, jednak bez porównania mniej niż na szosie prowadzącej do Morskiego Oka. Dolina Roztoki oraz Dolina Pięciu Stawów są jednym z odgałęzień Doliny Białki. Stanowią one dwa oddzielne piętra jednej doliny, zróżnicowane pod względem krajobrazu i oddzielone od siebie ścianą stawiarską, położoną poniżej Wielkiego Stawu Polskiego, z której spływa największy w Polsce wodospad – Siklawa. Sama Dolina Roztoki ma długość około 4,4 km oraz powierzchnię około 7 km². Mostek nad rzeką Roztoką w Dolinie Roztoki Początek trasy wiedzie przez las, drogą usłaną licznymi wantami i kamieniami. Po kilkuset metrach ścieżka schodzi się z potokiem Roztoka. Przez chwilę idziemy jego brzegiem, po czym po drewnianym mostku przechodzimy na jego drugą stronę. Potok Roztoka wypływa z Wielkiego Stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, płynie przez całą Dolinę Roztoki by na końcu, na wysokości około 1020 m zasilić rzekę Białkę. Spomiędzy połamanych drzew wyłaniają się górskie szczyty. Po prawej stronie widzimy Turnię nad Szczotami (1741 m porośniętą urwiskowym borem limbowo-świerkowym. Góralskie legendy głoszą, że w jej zboczach ukryte są skarby rozbójników. Z lewej strony możemy podziwiać urwisko Orla Ściana i dalej masyw Opalone ( 1644 m Przez dłuższy odcinek drogi po lewej stronie szumi potok Roztoka. Po chwili teren się nieco się obniża, a my przechodzimy przez niewielki strumyczek. Dalej szlak prowadzi przez Dudniącą Ziem – zalesioną rówień, której nazwa pochodzi podobno od niezwykłych właściwości jej podłoża. Według ludowego podania jeśli się w nie mocno tupnie, ziemia zaczyna dudnić. Po przejściu około 3 km (licząc od Wodogrzmotów Mickiewicza) wychodzimy na niewielką polankę Nowa Roztoka, leżącą na wysokości 1290–1310 m pod południowymi stokami Wołoszyna. Niegdyś służyła do celów pasterskich, obecnie przypomina o tym stojący na niej zabytkowy szałas. Polanka to przyjemne miejsce na krótki odpoczynek w drodze do Doliny Pięciu Stawów (kiedyś służyła za miejsce odpoczynku dla pędzonych tam owiec), choć w sezonie potrafi być mocno zatłoczona. Polanka Nowa Roztoka Zaraz za polanką Nowa Roztoka przechodzimy dwukrotnie przez solidne drewniane mostki na odgałęzieniach potoku Roztoka. Dalej droga znów dźwiga się w górę – prawidłowa trasa biegnie dużym zakosem najpierw w lewo, a później w prawo, choć turyści często skracają ją sobie idąc na wprost. Szlak otoczony jest starym lasem świerkowym. Niektóre z rosnących wokół drzew mają po 300, a nawet 400 lat. Po lewej stronie drogi mijamy charakterystyczny korzeń, a po chwili pomiędzy drzewami ukazują się skaliste stoki Świstowej Czuby (1763 m Nieopodal jej szczytu, przez dolinkę Świstówkę Roztocką, poprowadzony jest niebieski szlak z Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów. W czasach, gdy prowadził bardziej eksponowaną trasą zdarzały się tu liczne wypadki śmiertelne – turyści spadali z niej w przepaść do Doliny Roztoki. Obecnie szlak poprowadzony jest bezpieczniej, dzięki czemu wypadki zdarzają się zdecydowanie rzadziej. Nazwa góry pochodzi od świszczącego między gołymi skałami wiatru. Następnie, tuż przy granicy lasu, pomiędzy ścieżką i brzegiem potoku mijamy samotną wantę – Dziadulę (jej nazwa wzięła się od kształtu skały, przypominającego zgarbioną staruszkę). Dolina Roztoki wczesną wiosną Las kończy się na wysokości ok 1370 m i dalsza część trasy przebiegać będzie wśród skał i połaci kosodrzewiny i jarzębiny. Od tego momentu zaczynają się piękne, prawdziwie wysokogórskie widoki. Płynący po prawej stronie potok Roztoka wygląda niezwykle malowniczo, a woda lawiruje kaskadami pomiędzy skałami z dużą prędkością. Osoby, które nie chcą oglądać wodospadu Siklawa mogą skrócić sobie drogę do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów idąc odbijającym w lewo szlakiem czarnym. SKRZYŻOWANIE SZLAKÓW Czarny Do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów 0:40 (↓0:30) Zielony Do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Do Siklawy Do Wodogrzmotów Mickiewicza 0:55 (↓0:45) 0:30 (↓0:25) 1:10 (↑1:30) Nieopodal, po prawej stronie mijamy dolną stację kolejki towarowej, którą transportowane jest zaopatrzenie do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Obok, w górze (szczególnie wczesną wiosną) widoczny jest wodospad Buczynowa Siklawa spływający po pionowych skałach z Buczynowej Dolinki. Po lewej natomiast znajduje się Bacowa Wanta (Bacowa Skała) – wielki, płaski głaz, przy którym, według podań górale załatwiali porachunki między sobą. Nad samą wodą mieści się wybudowana w 2011 roku niewielka elektrownia wodna o mocy 80 kW, zaopatrująca w prąd elektryczny Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów oraz znajdującą się przy nim biologiczną oczyszczalnię ścieków. Ostatni odcinek trasy odbija nieco od potoku i pnie się stromo ku górze, częściowo po skałach (podejście może sprawiać trudności szczególnie zimą i wczesną wiosną, gdy zalega głęboki śnieg). Przechodzimy przez Wrótka – skalne siodełko położone na wysokości około 1555 m i naszym oczom ukazuje się malowniczy, największy w Polsce wodospad – Siklawa. Wodospad Siklawa Wodospad Siklawa Wodospad Siklawa (inaczej Wielka Siklawa, kiedyś Siklawa Woda) to największy wodospad w Polsce. Ma blisko 70 m wysokości i spływa dwiema lub trzema strugami (w zależności od poziomu wód) pod kątem 35⁰ ze Ściany Stawiarskiej – progu oddzielającego Dolinę Roztoki od Doliny Pięciu Stawów. Tworzą go dwie lub trzy równoległe strugi pieniącej się wody, które uderzają z ogromną siłą o skały rozsiewając wokół, na kilkanaście metrów, tysiące drobnych kropelek. Mgiełka ta daje doskonałą ochłodę w upalne dni. Wodospad był znany już od dawna, a od początku XIX wieku stanowi jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych Tatr. Wodospad jest doskonale widoczny z zielonego szlaku, który biegnie tuż obok niego. Nie ma więc potrzeby i nie powinno się zbaczać ze szlaku, szczególnie, że skały otaczające wodospad są śliskie i łatwo się potknąć. Zdarzały się w tym miejscu upadki, które kończyły się śmiercią. Szlak od wodospadu Siklawa do Doliny Pięciu Stawów Szlak prowadzi w górę, wzdłuż prawego brzegu Siklawy, po płaskich, wygładzonych przez lodowiec skałach (Uwaga! Po deszczu i w przypadku oblodzenia ślisko!). Po chwili przechodzimy przez próg ściany stawiarskiej i naszym oczom ukazuje się Wielki Staw Polski. Przez wypływający z niego potok Roztoka przeprowadzony jest drewniany mostek. Tuż przy nim znajduje się skrzyżowanie szlaków turystycznych. SKRZYŻOWANIE SZLAKÓW Niebieski Do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Na Zawrat 0:10 (↕) 1:40 (↓1:20) Zielony Do Wodogrzmotów Mickiewicza Do Siklawy 1:45 (↑2:15) 0:15 (↑0:20) Szlak do Schroniska w Roztoce Podejście do schroniska w Dolinie Roztoki INFORMACJE O ODCINKU SZLAKU Długość: 1 km Czas przejścia: 0:10 (↑0:15) Różnica poziomów: 1100 m – Wodogrzmoty Mickiewicza 1031 m – Schronisko w Dolinie Roztoki 69m Stopień trudności: Łatwy Ekspozycja: Brak Widoki: Spomiędzy drzew na szlaku Ubezpieczenia: Brak Kolor szlaku: Zielony Wariant: ZEJŚCIE Krótki szlak do Schroniska w Dolinie Roztoki odchodzi z dawnego parkingu przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Idziemy w dół, lasem w kilku miejscach zniszczonym przez wiatry. Gdzieniegdzie spomiędzy drzew wyłania się galeria słowackich szczytów wznoszących się nad Doliną Białki. Po około dziesięciominutowym spacerze docieramy do polany Stara Roztoka i mieszczącego się na niej Schroniska PTTK w Dolinie Roztoki. Polana Stara Roztoka leży na wysokości 1031 m nieopodal ujścia Potoku Roztoka do rzeki Białki, u stóp Roztockiej Czuby (1426 m Niegdyś znajdowała się na niej osada pasterska. Obecnie stoi na niej schronisko turystyczne. Przez polanę przebiega dawna droga dojazdowa do Morskiego Oka (obecnie zamknięta również dla ruchu pieszego). Schronisko w Dolinie Roztoki Schronisko w Dolinie Roztoki im. Wincentego Pola znajduje się na polanie Stara Roztoka, na wysokości 1031 m W schronisku znajdują się 75 miejsc noclegowych w pokojach 2,3, 4, 5, 6, 8 i 9 osobowych (w cenie od 30 do 40 zł), kuchnia serwująca smaczne posiłki, świetlica, suszarnia oraz punkt TOPR. Schronisko w Dolinie Roztoki Pierwsze schronisko na polanie Stara Roztoka (a drugie – po schronisku nad Morskim Okiem – w polskich Tatrach) zostało wybudowane w 1876 roku dzięki staraniom ks. Wojciecha Roszka i Leopolda Świerza. Funkcjonowało wyłącznie w okresie letnim. Gościli w nim między innymi Walery Eljasz-Radzikowski, Tytus Chałubiński i Stanisław Witkiewicz. W 1911 roku rozebrano je i zastąpiono nowym budynkiem służącym do dziś (w późniejszych latach rozbudowywanym). W latach międzywojennych schronisko stanowiło świetną bazę wypadową w Tatry Słowackie – na Białce znajdował się most przeprowadzający turystów i taterników na drugą stronę rzeki. Obecnie po moście nie ma śladu, a przejście jest niedozwolone. Podczas II Wojny Światowej schronisko pełniło rolę punktu przerzutowego przez granicę (na Węgry), a następnie zostało przejęte przez Niemców, którzy zorganizowali w nim placówkę straży granicznej. Schronisko wielokrotnie zmieniało właścicieli. Od 2008 roku gospodynią jest Anna Krupa z Chochołowa. Położenie w ustronnym miejscu, w oddaleniu od uczęszczanych szlaków turystycznych sprawia, że w schronisku nie ma zazwyczaj tłoku i panuje zachwalana przez turystów kameralna atmosfera. Schronisko w Dolinie Roztoki
Co znajdziesz w tym wpisie? Mapa naszej wycieczki – podstawowe informacjeJak dojechać na Przełęcz Veliki Alan?Gdzie iść z przełęczy?Szlak na szczyt Buljma 1451 m iść dalej? Szlak na szczyt Alančić 1611 m widać ze szczytu?Z góry widać Włochy!Schronisko górskie Alan – Planinarska kuća Alan Buljma i Alančić to dwa kolejne szczyty, które zdobyliśmy podczas naszej wędrówki po Parku Narodowym Północnego Welebitu na Chorwacji. Była to bardzo widokowa wędrówka, a rozpoczęliśmy ją przy schronisku górskim Alan – Planinarska kuća Alan poniżej Przełęczy Veliki Alan. To miejsca położone na terenie parku narodowego. Sprawdź nasze najpiękniejsze miejsca, które odwiedziliśmy w Chorwacji,Zobacz także opis szlaku na najwyższy szczyt Chorwacji – Dinara,Poznaj małą znaną atrakcję – skalne miasto Chorwacji. Mapa naszej wycieczki – podstawowe informacje Trasa nie była trudna i nie było żadnych trudności technicznych,Wycieczka zajęła nam 4 godziny,Trasa mierzyła 7 kilometrów,Na szlaku mieliśmy 340 metrów podejścia,Przy planowaniu tras po chorwackich górach, polecamy Jak dojechać na Przełęcz Veliki Alan? W okolice Przełęczy Veliki Alan możesz dojechać możesz dojechać od strony Morza Adriatyckiego, od drogi E65 Senj – Karlobag. Zjazd jest kilkadziesiąt metrów na północ od stacji benzynowej. Później przez 17 kilometrów trzeba jechać wąską i krętą drogą bardzo wysoko. Dojazd zajmuje 30 minut, a nawet więcej, bo możesz zatrzymać się po drodze na punktach widokowych, których jest sporo po drodze. Na przełęczy znajduje się obszerny parking, a powyżej schronisko górskie Alan. Współrzędne parkingu poniżej Przełęczy Veliki Alan: Gdzie iść z przełęczy? Z parkingu poniżej przełęczy można iść w różnych kierunkach, np. na: Goljak 1605 m Veliki Golić 1570 m Veliki Kozjak 1620 m Zecjak 1622 m Gromovača 1676 m Crikvena 1641 m Alancic 1611 m Buljma 1451 m My zdecydowaliśmy się iść na te dwa ostatnie. Szlak na szczyt Buljma 1451 m Najpierw zdecydowaliśmy się iść na szczyt Buljma mierzący 1451 m Z parkingu szliśmy w kierunku południowym, chwilę za ścieżką bez oznakowania, a później już za czerwoną kropką (tutaj wszystkie szlaki w Chorwacji są oznaczone czerwoną kropką). Wejście na górę zajmuje około 30 minut. To zaledwie 700 metrów i 112 metrów w pionie. Widoki są cały czas na wody Morza Adriatyckiego, przełęcz oraz szczyt Alancic. Gdy byliśmy na górze, to była godzina 5 rano. Było bardzo spokojnie, ale już ciepło, mimo że był dopiero maj. Oznaczenie szczytu było na kamieniach. Krajobrazy mieliśmy wspaniałe. Gdzie iść dalej? Z Buljmy nie wracaliśmy tym samym szlakiem, ale szliśmy dalej grzbietem. Maszerowaliśmy tak prawie 800 metrów po kamieniach. Dotarliśmy wreszcie do szlaków przychodzących z przełęczy z lewej strony. Wiodła tam Premužićeva staza oraz Via Adriatica – piękne szlaki prowadzące przez góry w Chorwacji. Tam na rozejściu skręciliśmy w lewo i wracaliśmy na przełęcz. Mogliśmy iść dalej np. na Visibabę 1448 m lub Zecjak 1622 m Szliśmy na przełęcz z widokami po prawej stronie, a później przez las. Trawersowaliśmy zbocza szczytu Buljma. Maszerowaliśmy przez 1 kilometr, aż wyszliśmy na szeroką drogę. Tam również był jakiś pomnik. Szlak na szczyt Alančić 1611 m Na Alančić od szerokiej drogi mieliśmy 2,2 km, 60 minut marszu i 230 metrów w pionie. Na 1,5 km weszliśmy na dobre do lasu. Cały czas podchodziliśmy pod górę, ale nie było jakoś trudno. Wszędzie były skały oraz kamienie. Po kilkunastu minutach zobaczyliśmy odejście w lewo do schroniska górskiego Alan. Mieliśmy tam trafić, ale dopiero później, gdy będziemy wracać. Pod koniec wędrówki po lesie było lekkie wypłaszczenie, a za nim skręt w lewo. Musisz uważać, żeby nie ominąć odejścia. Nie ma tam żadnego oznaczenia. Najlepiej mieć nawigację w telefonie, np. Skręciliśmy w lewo i szliśmy wąziutką ścieżką, a później już pod górę w prawo. Tam już droga prowadziła otwartym terenem. Było wspaniale! Na szlaku nie spotkaliśmy nikogo. Skorzystaliśmy z podpowiedzi, co do szlaku z oficjalnej strony internetowej Parku Narodowego Północnego Welebitu. Co widać ze szczytu? Widoki są bardzo okazałe. Oprócz Morza Adriatyckiego, widać dziesiątki szczytów. Można zobaczyć np. szczyt, które już znamy, czyli Veliki Zavizan. Oprócz tego: Veliki Rajinac, Babin Vrh – jeden z najwyższych szczytów w paśmie Welebitu. Z góry widać Włochy! Ze szczytu rozpościerają się wspaniałe widoki na góry we Włoszech. Najdalszy widoczny punkt jest oddalony o 300 kilometrów w linii prostej! To najbliższa okolica schroniska „Iaccio della Madonna”. Widać Apeniny, a tam szczyt Corno Grande mierzący 2912 m Monte Camicia 2564 czy Monte Gorzano 2458 m (to najwyższy szczyt w paśmie górskim Monti della Laga w Apeninach). Widać również Alpy, szczyty na granicy włosko-słoweńskiej, a nawet Triglav 2864 m – najwyższy szczyt całej Słowenii. Przy dobrej pogodzie widać również Dolomity – szczyt Monte Antelao 3263 m Schronisko górskie Alan – Planinarska kuća Alan Po obejrzeniu pięknego górskiego spektaklu ruszyliśmy z powrotem tym samym szlakiem w kierunku schroniska górskiego Alan. Jest to obiekt położony na wysokości 1340 m W środku znajduje się prawie 50 łóżek w kilku pokojach. Można skorzystać z kuchni i przygotować jedzenie. Nie ma tam światła, a z wody trzeba korzystać bardzo oszczędnie. Warto mieć swój śpiwór, gdy wybieramy się na nocleg, jednak jest tam sporo koców do przykrycia. Obiektem zajmuje się Klub Górski i Orienteeringu Sljeme. Przy obiekcie były 3 osoby. Wszystkie spały i ruszały na trasę po godzinie 8. My od schroniska poszliśmy do samochodu. Trasa nie była trudna, a obejrzeliśmy sporo widoków. Schronisko górskie Alan – Planinarska kuća Alan
Tatry to jedyne góry wysokie na lini łączącej Alpy z Kaukazem. Tatry to też miejsce, w którym czuję się najlepiej i najpełniej odpoczywam. Ekstatycznie ubóstwiam chodzić po górach i obok podróżowania po świecie – to moja druga (a może nawet pierwsza?) największa pasja. Żywię głęboką nadzieję, że zdrowie jeszcze długo pozwoli mi zdzierać na trekkingach bieżniki górskich butów. Jeśli czasem tu zaglądacie to wiecie, że urodziłam się w Zakopanem, a większość swojego życia spędziłam w Kościelisku. Tatry znam bardzo dobrze, ale nie żyję w przeświadczeniu, że skoro to moje podwórko to się znam najlepiej w całej galaktyce. Przez lata dreptania po górach jakąś wiedzę jednak posiadam i chętnie się nią z Wami podzielę! Pokażę Wam najpiękniejsze miejsca w Tatrach, które warto odwiedzić i podpowiem z jakich szlaków można podziwiać najbardziej upajające panoramy! W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam wskazać te szlaki tatrzańskie, które według mnie są najbardziej magiczne. Znajdziecie tu trasy łatwe – idealne na rozruch, a także bardziej wymagające. Powiem Wam także jak dbać o bezpieczeństwo w górach, pokażę trochę zdjęć ku inspiracji i podpowiem, co trzeba spakować do plecaka na górską wycieczkę. Tatry są dla mnie odrobinę zaczarowanym miejscem. Chodźcie poczytaj jak bardzo! Tatry – najpiękniejsze szlaki dla początkujących i zaawansowanych. Dolina Kościeliska i Staw Smreczyński Wycieczka do Doliny Kościeliskiej i nad Staw Smreczyński jest idealną propozycją na rozruch przed zdobywaniem tatrzańskich szczytów. Jest też opcją dla tych, którzy nie chcą skakać po skałach tylko zażyć delikatnego popasu. Dolina Kościeliska liczy 9 km i jest drugą co do wielkości doliną w polskich Tatrach. Jej wylot znajduje się w Kirach, w Kościelisku. Z Zakopanego można dostać się własnym transportem lub busami kursującymi średnio co 30 minut (w sezonie częściej). Od wylotu Doliny Kościeliskiej do schroniska na Hali Ornak wiedzie 6 km drogi, a całość wycieczki zajmuje ok 1,5 h. Po 4 km od wylotu dociera się do Hali Pisanej. Do tego momentu szlak biegnie całkiem łagodnie. Od Hali Pisanej do końca trasy kilka razy trzeba podejść delikatnie pod górkę, ale naprawdę delikatnie – tak, jakby Was George Clooney posmyrał po policzku! W schronisku na Hali Ornak polecam posilić się przepyszną szarlotką i popatrzeć na cudowną panoramę z dominującą w krajobrazie Bystrą – najwyższym szczytem Tatr Zachodnich (2248 Po krótkim odpoczynku odbija ze schroniska na kamienistą drogę do Stawu Smreczyńskiego. To jakieś 30 minut spaceru. Legenda głosi, że jezioro jest bezdenne, a sam Staw Smreczyński uznawany jest za jedno z piękniejszych miejsc w Tatrach. Stanisław Żeromski pisał, że Dolina Kościeliska jest majstersztykiem przyrody – zacznijcie więc swoją przygodę z górami właśnie od tego miejsca! Trasa Dolina Chochołowska – Grześ – Rakoń – Wołowiec To jest moja najukochańsza trasa w całych Tatrach! Jeśli nie zrobię jej chociaż raz w roku, to czuję się smutna. Dla osób w miarę aktywnych i lubiących duuuużo chodzić pod górę, a także dla ludzi z dobrym zdrowiem i kondycją – ten szlak to marzenie! Zacząć trzeba od Doliny Chochołowskiej, która niestety jest doliną dość monotonną i skąpą w malownicze widoki. Od wylotu doliny do schroniska trzeba pokonać 7,5 km oraz 250 m różnicy wzniesień. Można zaoszczędzić 3,5 km nudnego marszu asfaltową drogą i wsiąść w płatną kolejkę, która zawiezie Was do Polany Hucisk. Stąd rusza ubitą drogą do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Po godzinie marszu dociera się do największej łąki w Tatrach, usianej zabytkowymi szałasami. To historyczny obraz kulturze pasterskiej, wciąż jeszcze żywej na Podhalu. W schronisku musicie zrobić jedną ważną rzecz – koniecznie zjedzcie szarlotkę z sosem jagodowym. Jest to najpyszniejszy deser w tej szerokości geograficznej! Zamówcie od razu dwie porcje, bo i tak je spalicie w dalszej części dnia. Ze schroniska ruszacie starą drogą górniczą za żółtymi szlakami. Dreptacie sobie ok 3 km pod górę, między rumowiskami i świerczynami. Po mniej więcej 1,5 godzinie docieracie na szczyt Grzesia (1653 m Tam dostajecie oczopląsu, gdyż panoramy bankowo wbijają Was w ziemię. Ale to nie koniec atrakcji! Idziecie dalej przez Łuczniańską Przełęcz i Długi Upłaz na kolejny szczyt – Rakoń (1879 m Stąd widoki są absolutnie fantastyczne! Widać słowackie Tatry, nasze Tatry Wysokie i dalszą część Tatr Zachodnich, a także wszystkie Stawy Rohackie. Jeszcze tylko 35 minut naprawdę ostrej wędrówki pod górę i voilá! – docieracie na szczyt Wołowca (2064 fot. Kinga Madro Trzeba będzie Was ściągać stąd siłą, bo ogrom piękna i przestrzeni nie pozwoli Wam ot tak zejść szybko ze szczytu. Chyba, że będzie zanosić się na burzę – wtedy macie spier….w podskokach na dół! Drogę powrotną możecie zrobić tym samym szlakiem, ale proponuję zejść Wyżnią Doliną Chochołowską, w której żyją świstaki i nierzadko słychać tu ich pogwizdywania. Trasa zejściowa – jak każda przy dającym się już we znaki zmęczeniu – jest szalenie nudna i ciągnie się w nieskończoność. Finisz następuje po 1,45 h – 2 h przy schronisku, z którego trzeba znowu pokonać 7 km do parkingu lub przystanku autobusowego. Zbyt dużo? Naaaah! Pokochacie to zmęczenie! fot. Kinga Madro Trasa Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Wielki Kopieniec – Nosal Tatry mają to do siebie, że mogą przeorać Was jak rolnik pole, albo zmęczyć tylko troszkę. Załóżmy, że padliście po powyższej górskiej wyrypie, ale mimo wszystko coś byście kurde zrobili. Zamiast leżeć i dogorywać możecie rozruszać łydkę i zrobić „delikatną” przebieżkę. W tym celu warto się wybrać na całodniową wycieczkę, której początkiem jest Rusinowa Polana. Dojeżdżacie do miejsca, które nazywa się Zazadnia i idziecie w miarę płaską drogą na polanę, z której będziecie mogli podziwiać najpiękniejszą panoramę Tatr. Celowo piszę, że droga jest w miarę płaska, bo niby nie jest trudna, ale raz wyprzedziła mnie krewka babeczka w przedziale wiekowym 70 – 100, która pędziła w pełnym stroju góralskim do znajdującego się nieopodal kościoła na Wiktorówkach. Po 1,5 h marszu Rusinowa Polana wita Was tak : Chwila odpoczynku, łyk herbaty i ruszacie dalej. Czeka Was bowiem godzina drogi do reglowego szczytu Gęsia Szyja (1489 m po licznych i stromych schodach. Stamtąd macie kilka opcji powrotu, ale proponuję Wam dwie wersje wycieczki. Możecie iść za zielonym szlakiem do schroniska Murowaniec, albo odbić na czerwony i pomaszerować przez Waksmundzką Polanę, aż do rozwidlenia szlaku przy Polanie Kopieniec. Tam szlak zmieniacie na zielony, błądzicie trochę po lesie poszukując Wielkiego Kopieńca (1328 m w końcu na niego wchodzicie, a następnie hyc wskakujecie na żółty szlak i po 45 minutach wychodzicie na Polanę Olczyską. Potem idziecie zmęczeni kolejne 30 minut i nagle bum – jesteście na szczycie Nosala (1206 m No niezgorsza to jest trasa! Tatry to góry, w których każdy znajdzie jakieś miejsce dla siebie. Nie trzeba pokonywać Bóg wie jakich wysokości żeby się doszczętnie zajechać. Czemu ta opcja reglowej trasy jest fajna? Bo macie tu dużo lasu, dużo ciszy, dużo nasłuchiwania pomrukiwań niedźwiedzi w krzakach, Bardzo lubią tę okolicę, ale przede wszystkim , bo nawet w sezonie zdarza się tu prawie ZERO człowieków. W skali 10/10 oceniam na 11. Trasa Kościelisko – Droga Pod Reglami – Przysłop Miętusi Ileż ja mam wspomnień z tego miejsca! Całe moje dzieciństwo kręciło się wokół tego szlaku! W zimie rodzice siłą ściągali mnie z Drogi pod Reglami, gdyż ze śpikiem wiszącym mi z nosa do pasa zajęta byłam pokonywaniem zawrotnych prędkości w zjeździe na jabłuszku. W lecie bawiłam się z całą smarkatą bandą w dom, w chowanego, w więzienie, w sarny wodne (nie pytajcie nawet co to), w robienie pułapki na pijanego sąsiada, a także oddawałam się konsumpcji borówek w lesie. Trasa na Przyszłop Miętusi czy inaczej Staników Żleb to krótki, bo zaledwie półtoragodzinny szlak, ale nie wiem czemu zawsze dający mi w kość. Ciekawostką jest to, że przez długie lata wprost nienawidziłam tej drogi. Dziś z przyjemnością robię sobie popołudniowe spacery. Trasa ma dwa wejścia – pierwszy w Dolinie Kościeliskiej, drugi – tuż nad moim domem:) Z Doliny Kościeliskiej trzeba odbić na Ścieżkę nad Reglami (przy pierwszym mostku kierujcie się na czarny szlak) i po godzinie dość forsownego spaceru dociera się na Przysłop Miętusi. Opcja druga to szlak czerwony, który możecie zacząć na dziko przez pola od przystanku autobusowego na Nędzówce, albo Drogą pod Reglami dojść do początku szlaku. Ta trasa również jest całkiem wymagająca i w moim przypadku niemal zawsze powoduje wychodzące prosto z trzewi jojcenie : Jezu, ile jeszcze pod tę zasraną górę?, chociaż od lat doskonale znam odpowiedź. Jak już przedrzecie się przez te chaszcze i lasy – zastaniecie widoki wcale niebrzydkie! Z Przysłopu Miętusiego możesz w 15 minut zejść do Doliny Małej Łąki, o której już spieszę Wan opowiedzieć! Trasa Dolina Małej Łąki – Przełęcz w Grzybowcu – Polana Strążyska – Droga nad Reglami – Hotel Górski na Kalatówkach Powyższa propozycja to kolejna trasa, która w zasadzie tylko w kilku miejscach może zaskoczyć Was tłumem ludzi. Chodzę nią bardzo często i muszę powiedzieć, że popularność tego szlaku nie jest specjalnie duża. Istnieje więc szansa, że będziecie mogli w zupełnej ciszy rozkoszować się górsko – leśnym krajobrazem. Dolina Małej Łąki to brama do szlaków na Giewont oraz na Czerwone Wierchy. Ja natomiast wezmę Was na wycieczkę „pomiędzy”. Jest to spacer po części reglowej Tatr. Całość trasy od wejścia do Doliny Małej Łąki, przez Przełęcz w Grzybowcu i dalej Drogą nad Reglami do Kalatówek liczy ok 4 – 5 godzin. Kilka razy będziesz szli ostro pod górę, a w niektórych miejscach tylko łagodnie trawersowali. Czeka Was natomiast całkiem sporo chodzenia. Nie zniechęcajcie się jednak, bo powiem Wam jedno – ciepły strudel z jabłkami popijany kawą na tarasie Hotelu Górskiego na Kalatówkach wart jest wszystkich Waszych odcisków! Śmiało zamówcie drugą porcję, bo Tatry po raz kolejny załatwiły Wam ujemny bilans kaloryczny. Trasa Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina Pięciu Stawów Polskich Kocham, kocham, kocham! To naprawdę długa i męcząca trasa, ale przynajmniej raz w życiu trzeba ją przejść. Osobiście jestem większą entuzjastką Tatr Zachodnich, niż Tatr Wysokich, ale ten szlak skradł me serce od pierwszego wejrzenia. Najfajniejsze jest to, że w tym właśnie miejscu zainaugurowałam podróżniczo – górskie życie mojego plecaka, z którym po dziś dzień przemierzam świat! #chlip. Wycieczkę zaczyna się na Palenicy Białczańskiej, która jest najbardziej zaludnionym miejscem w Tatrach. Stąd wszyscy pędzą nad Morskie Oko. Polecam Wam wstać naprawdę wcześnie rano. Pierwsze busy na Palenicę jeżdżą z Zakopanego od a jak macie własny transport to gorąco zachęcam do wyjścia z domu wraz z pierwszym pianiem koguta i wczesnoporanne ruszenie ku przygodzie. Szlak do Morskiego Oka jest niemożebnie nudny – nie bójmy się tego słowa. To długa i asfaltowa droga, która ciągnie się 9 km do schroniska. Oczywiście to, że jest długo oraz nieciekawie nie znaczy, że macir od razu wskakiwać do powozu i czekać, aż dostojnie zajedziecie konno do Włosienicy. Póki macie siłę, zdrowie oraz sprawne nogi to używacie ich zgodnie z przeznaczeniem i temat jakby nie podlega dalszej dyskusji. Szpiglasowa Przełęcz (2110 m i Szpiglasowy Wierch (2172 m to teren z wprost oszałamiającymi widokami! Nim ruszycie żółtym szlakiem ze schroniska nad Morskim Okiem, odpocznijcie i pokontemplujcie chwilę nad wodą. Morskie Oko to jedno z ładniejszych jezior górskich w Europie. Drugie śniadanie zjedzone tutaj będzie smakowało naprawdę wyjątkowo! Jak już zjecie kanapkę z jajkiem i kabanosy to czas ruszać. Przed Wami 4 godziny forsownego marszu, 8 km męczących trawersów i 750 m sumy wzniesień. Szlak został kiedyś nazwany pogardliwie Ceprostradą. Wyjście na Szpiglasową Przełęcz jest długie, ale stosunkowo łatwe. Dużym wyzwaniem jest natomiast zejście do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Jeśli nie czujecie się pewnie na skalnej ekspozycji, osypujących się piargach i łańcuchach – rozważcie powrót tą samą drogą, a Stawy zostawcie sobie na inny czas. Ten odcinek zejściowy jest nieprzyjemny i potrafi zblokować głowę. W niektórych momentach trzeba usiąść na dupsku, w niektórych mocno podciągnąć na wyrobionych już łańcuchach. Jeśli pojawi się chociaż cień wątpliwości – schodźcie do Morskiego Oka. Gwiazdorzenie możecie spokojnie zostawić snickersowi. Wasze żyćko, komfort oraz zdrowie są najważniejsze! Natomiast jeśli wieszanie się po łańcuchach nie jest Wam straszne to kontynuujcie wędrówkę w dół żółtym szlakiem, żeby po 2h zasiąść z gracją na ławce przed schroniskiem w Pięciu Stawach, które irytująco jest nazywane przez wszystkich Piątką. Zażyjcie sobie relaksu, albowiem droga do domu to kolejne 2,5 godziny schodzenia Doliną Roztoki i kawałkiem asfaltu do Palenicy. Będziecie się czuli jak zmięta stówka w portfelu, ale ten rodzaj zmęczenia to najlepsze, co może się Wam przydarzyć w górach! Trasa Hala Gąsienicowa – Czarny Staw Gąsienicowy – Kasprowy Wierch Kasprowy Wierch i Hala Gąsienicowa to tatrzańskie klasyki, do poznania których zachęcam Was w różnych porach roku. Hala Gąsienicowa jest moim zdaniem najpiękniejsza jesienią, kiedy wszystko nabiera rudawo -czerwonego odcienia, a także latem, kiedy rośnie różowa wierzbówka. Na Halę Gąsienicową prowadzą dwie trasy – przez Jaworzynkę i Boczań. Ta pierwsza wiedzie dość stromą ścieżką i żlebami wśród kosodrzewin. Droga przez Boczań wydaje się być łagodniejsza, ale też trzeba się porządnie namachać łydką! Obydwie trasy mają swój początek w Kuźnicach. Po dotarciu do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej warto udać się na krótki spacer pod Czarny Staw Gąsienicowy. W tym miejscu odsłania się dla Was cała Orla Perć. Jeśli starczy Wam sił, a niechaj Wam starczy, to wyjdźcie na Kasprowy Wierch (1987 m Żółtym szlakiem zajmie Wam to jakieś 1,30 -2 h, a widoki po drodze są naprawdę epickie! W gratisie można spotkać kozicę na spacerze. Szłabym jak chłop po czereśnie do sadu! Trasa na Czerwone Wierchy – byle nie na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej! Czerwone Wierchy najlepiej przejść w okresie jesiennym. Kolory są wtedy tak obłędne, że można po prostu oszaleć! Szlaków prowadzących na Czerwone Wierchy jest kilka. Ponieważ składają się one z czterech szczytów: Kopy Kondrackiej (2005 m Małołączniaka (2096 m Krzesanicy (2122 m oraz Ciemniaka (2096 m – opcję możecie sobie dowolnie wybrać. W mojej opinii najfajniej wychodzi się na Czerwone Wierchy z Doliny Małej Łąki i potem przez Kondracką Przełęcz na Kopę. Druga bardzo spoko trasa to wyjście z Doliny Kondratowej prosto (a właściwie stromo) na Kopę Kondracką, a potem dalsze wędrowanie szczytami. Najgorszą z możliwych tras jest dla mnie wyjście na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej. W Tatrach są dwa szlaki, których pasjami nie dzierżę. Wpadam w bezdenną rozpacz jak mam nimi iść, a czasem niestety muszę. Pierwszy to Starorobociańska Dolina, a drugi – właśnie ten. Droga na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej zdaje się nie mieć końca. To jedna z tych dróg, który każdy kolejny zakręt przynosi nowe wzniesienie i rozczarowanie, a potem kolejne i kolejne. I tak przez niemal cztery bite godziny! Ja wybieram tę trasę tylko do schodzenia i zaprawdę powiadam – w życiu nic nie dłuży mi się tak bardzo, jak czekanie jej końca. Ale koniecznie wyjdźcie na Czerwone Wierchy – to kolejna cudowność, jaką oferują Tatry! Trasa Hala Gąsienicowa – Przełęcz Krzyżne – Dolina Pięciu Stawów Polskich Przełęcz Krzyżne (2112 m to trasa nielicha! Mimo, że szlak jest pierońsko długi, momentami trudny i mozolny (w kulminacyjnym podejściu bardzo niestabilne piarżyska) – warto podjąć trud. Większość drogi prowadzi przez nużącą Dolinę Pańszczyca. Ostatni odcinek szlaku na Krzyżne, który wiedzie od Hali Gąsienicowej jest naprawdę stromy. W niektórych miejscach szłam na czworaka, coby się nie zabić. Widoki natomiast rekompensują wszystkie niedogodności – zobaczcie na zdjęcie, które jakiś randomowy turysta zrobił mi kalkulatorem! Szlak na Krzyżne raz autentycznie pozbawił mnie sił. Jak zeszłam umordowana słońcem i odciskami do Doliny Pięciu Stawów i uświadomiłam sobie, że czekają mnie jeszcze 2 godziny zejścia, a potem 20 km jazdy do domu w zatłoczonym busie, to prawie się popłakałam z żalu i zmęczenia. Ale ponieważ tworzę z górami związek o podłożu patologicznym, dostałam wieczorem schabowego z ziemniakami oraz mizerią i w mig zapomniałam o całej sprawie! W mojej skromnej opinii trasa na Krzyżne nie jest odpowiednia dla ludzi z lękiem wysokości. Kilka miejsc jest mocno eksponowanych, więc jeśli na widok otwartych przestrzeni trzęsą się Wam kolana – odpuśćcie i ruszajcie na lżejszy szlak. Nie wszyscy zdobywają Everest, nie wszyscy muszą wychodzić na Krzyżne. Safety first jak mawiają w klubach na Ibizie! Trasa Dolina Kościeliska – Hala na Stoły. Sięgaj tam, gdzie nikt nie sięga! Nie będzie przesadą jak powiem, że Hala na Stoły jest tak popularna wśród odwiedzających Tatry jak moja suknia z cekinami na pewnej szkolnej dyskotece. Nikt mnie wtedy nie poprosił o chodzenie i pamiętam, że było mi bardzo przykro! Dlatego nie pozwolę aby Hala na Stoły smutna podpierała ścianę! Jestem przekonana, że dostrzeżecie jej filuteryjne spojrzenie spod rosnących tam szarotek! A żeby było mało – szlak na Stoły znakował własną ręką nieletni Mieczysław Karłowicz (słynny kompozytor i dyrygent, miłośnik Tatr). Polana na Stołach jest idealna na wyciszenie, leżenie w trawie (byle nie bardzo wysokiej, bo lubią tam pełzać żmije), a także zobaczenie najlepiej zachowanych szałasów pasterskich w Tatrach. A wszystko to w zasięgu ok 40 minut forsownego spaceru z Doliny Kościeliskiej. Tatry praktycznie – co spakować do plecaka, jak dbać o bezpieczeństwo w górach i dlaczego nie warto być chojrakującym ignorantem? O górach mogę pisać i opowiadać godzinami. Lubię się w nich zmęczyć, przewietrzyć głowę i ukoić wszelkie niepokoje. Jestem w nich bardzo ostrożna i mimo mojej narwanej natury to naprawdę niezwykle rzadko podejmuję w górach szaleńcze akcje. Odczuwam wielki respekt do gór i naprawdę wierzę, że one jasno dają nam sygnał kiedy czują, że jesteśmy dla nich nieproszonym gościem. Zawsze apeluję o rozsądek i szacunek dla świata natury. Góry nie lubią egoistów i chojraków. Czasem utrą nosa, a czasem pozbawią życia. Jak dbać o bezpieczeństwo w górach i co spakować do plecaka na wycieczkę w góry? Poniżej przedstawiam 10 najważniejszych zasad, które warto pamiętać, a przede wszystkim – stosować. Przed wyjściem na szlak zawsze sprawdzajcie pogodę. W moim wpisie o tym jak nie być dzbanem w górach mówiłam, że kiepska pogoda rzadko przechodzi bokiem. Jeśli na horyzoncie pojawiają się chmury i czuć burzę w powietrzu, to raczej nie zakładajcir, że to nic wielkiego tylko potraktuj poważnie. Jeśli pogoda skiepści się w trakcie wycieczki – o co w górach nietrudno – nie napierajcie jak taran na szczyt tylko wycofujcie się czym prędzej na dół. Góry nie znikną, a Wy ze świata – a i owszem możecie; Zawsze wychodźcie na wycieczki wcześnie rano. Najwięcej załamań pogody jest właśnie popołudniami i zaczynanie długiej trasy po godzinie jest tak głupie, że aż nie chce mi się tego komentować. Jeśli chcecie się cieszyć widokami bez tłumu ludzi, nie lubicie uciekać nocą przed budzącymi się do życia zwierzętami, albo nie macie ochoty umykać przed burzą po śliskich skałach – wyjdźcie na szlak skoro świt! Spanko zrobicie sobie po wycieczce. Przed wyruszeniem w Tatry zadbajcie o kondycję i sprawdźcie swój stan zdrowia. Pewne schorzenia niestety nie pozwalają na kicanie po górskich szczytach. Pomyślcie wtedy, że podziwianie gór z dołu też jest spoko i nie próbujcie udowadniać swojemu organizmowi, że jednak się myli. Kroniki ratownictwa górskiego pełne są przypadków zasłabnięć, omdleń i śmiertelnych zawałów serca. Jeśli z aktywnością fizyczną u Was średnio, to nie ruszajcie zza biurka od razu na Orlą Perć. Zacznijcie powoli i spokojnie. Nawet jak jesteście wysportowani to dajcie organizmowi czas na oswojenie się z wysokością. Piszę to, bo sama kiedyś myślałam, że skoro dużo chodzę po górach i jestem na Ty z wysokością, to treking pod jezioro Riffelsee w Szwajcarii bez aklimatyzacji to pestka. No i wtem podczas wędrówki serce zaczęło mi się przewracać w klacie jak szalone, a każdy krok sprawiał ogromną trudność. Ekspresowo się nauczyłam, że aklimatyzacja i brak pośpiechu to słowa klucz w górach. Pamiętajcie! Choroba wysokościowa może dopaść człowieka już przy 2000 m i nie jest to tylko naukowy termin z książek o Himalajach. Ruszając w góry ZAWSZE poinformujcie bliskich o planowanej trasie, nawet o tej najbardziej trywialnej. Jak w czasie drogi zmieni się Wam plan i zapragniecie skręcić na inny szlak, to zadzwońcie i poinformuj o tym kogoś! Jeśli coś się Wam stanie, a bliscy nie będą wiedzieli, gdzie jesteście, to pomoc może do Was po prostu nie dotrzeć. Numer alarmowy do TOPR/GOPR W Polsce to 985 lub 601 100 300. Zapiszcie go w komórce i dzwońcie tylko wtedy, kiedy naprawdę poczujecie, że coś jest nie tak. Ratownicy górscy może i są na każde wezwanie, ale niekoniecznie na każde durne. Nie dzwońcie jeśli bolą Was nogi ze zmęczenia i chcielibyście zjechać autem ze schroniska do parkingu. Albo, że jest ciemno, a Wy nie masz latarki i nie wiecie co począć. Nie blokujcie ich pracy pierdami, bo może w tym samym czasie ktoś tej pomocy będzie naprawdę potrzebował. fot. Kinga Madro Przed wyruszeniem w góry spakujcie plecak tak, żebyście mieli ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Od lat powtarzam, że góry to nie wybieg mody. Zestrojenie się od stóp do głów w najdroższe ciuchy oraz spakowanie najbardziej specjalistycznego sprzętu nie doda Wam ani zajebistości, ani tym bardziej nieśmiertelności. Idąc na całodniową wyrypę nie myślcie, że torebka kopertowa i sandałki na koturnie załatwią sprawę (podpatrzone na trasie do Doliny Pięciu Stawów). Spakujcie zapas wody, jedzenia, termos z herbatą, mapę, naładowany telefon oraz na wszelki wypadek powerbank. Coś do odkażania rąk, krem na słońce/wiatr/mróz, ciepłe ciuchy, kurtkę przeciwdeszczową, rękawiczki (przydadzą się na łańcuchy), czapkę, coś do ochrony na głowę jak świeci słońce, okulary przeciwsłoneczne, chusteczki higieniczne, jakiś podupnik do siedzenia na zimnych skałach, latarkę oraz apteczkę. Co powinno się znaleźć w apteczce górskiej? Nożyczki, jednorazowe rękawiczki, coś do dezynfekcji ran, plastry, bandaże, coś przeciwbólowego, leki brane na codzień oraz folia NRC. Dobrze jest też mieć małą kartkę z informacją czy na coś chorujemy, na jakie leki jesteśmy ewentualnie uczuleni oraz jaką mamy grupę krwi. Zabierzcie ze sobą swoje śmieci! Śmieci jak sama nazwa wskazuje są odpadami, które produkuje głównie człowiek, więc obowiązkiem każdego z nas jest zabranie tego co wynosimy na szczyt z powrotem na dół. Niby jest to oczywista oczywistość, niemniej patrząc na liczbę walających się śmieci w krzakach nie byłabym tego taka pewna, toteż uprzejmie przypominam. Zarówno w górach jak i w podróżowaniu powinniśmy zostawiać po sobie tylko dyskretną obecność, a nie wjeżdżać z buciorami na pełnej pi%$^ w czyjś świat. Pamiętajcie, że chociażbyście byli najważniejszymi ludźmi na planecie – przyrody to kompletnie nie interesuje. Dla niej jesteśmy tylko gośćmi. Góry to dom dzikich zwierząt. Wam nikt nie ładuje się z piwem na kanapę i drapiąc się po jajkach nie krzyczy – podaj mnie z lodówki jakieś przekąski. Nie włazi Wam do sypialni, nie wyciąga z łóżka żeby zrobić sobie wspólne zdjęcie. Nie głaska po głowie i nie karmi paluszkami lub chipsami. My ludzie odwalamy takie akcje nagminnie, gdziekolwiek byśmy się nie pojawili. Dokarmiamy dzikie zwierzęta, bo są przecież takie pocieszne! Potrafimy wleźć w gniazdo orła i zaburzyć równowagę w przyrodzie tylko po to, żeby ustrzelić unikatową fotkę. Chcemy koniecznie pogłaskać niedźwiedzia za uchem, albo chociaż dać mu kiełbasy z kanapki! Przed wyjściem w góry zalecam odgąpczenie mózgu i zachowywanie się jak człowiek dorosły i rozumny:) Bo jedyną rzeczą jaką możemy zrobić to dać zwierzętom żyć ich naturalnym rytmem i go nie zakłócać. To naprawdę nie jest trudne. W góry powinno chodzić się w towarzystwie. Mnie dość często zdarza się chodzić samej w góry, ale zawsze informuję bliskich jaki jest mój cel wycieczki, ustalam z nimi godzinę, na którą planuję wrócić i jeśli mam możliwość – daję znać w trakcie, że wszystko ok. Jeśli wybieramy się z kimś to pamiętajmy, że najważniejsza zasadą jest to, że skoro razem wyszliśmy to i razem wracamy. Nie zostawiamy kogoś w tyle jeśli nie jest dostatecznie sprawny, szybki lub nie czuje się najlepiej. Pamiętam jak kiedyś z moją przyjaciółką i kolegą poszliśmy na Starorobociański Wierch. Moja przyjaciółka nagle źle się poczuła i nawet przez chwilę rozważałam telefon do TOPRu, bo była bardzo słaba. Co zrobił nasz kolega? Powiedział tylko – no to bajo!, po czym radośnie się oddalił, zostawiając po sobie tuman kurzu. Tak nie robimy – nie jesteśmy egoistycznymi siurkami. Jeśli widzicie, że ktoś potrzebuje wsparcia na szlaku, nie radzi sobie na łańcuchach, albo ma jakieś lęki związane z wysokością, wyjściem, zejściem – zapytajcie czy potrzebuje pomocy. Nie udawajcie, że właśnie kłaczek wpadł Wam do ucha i nie słyszycie jak ktoś pyta, czy możecie pomóc. Polskie Tatry zajmują 175 km kw i posiadają 245 km oznakowanych szlaków. Urlopu i chyba życia Wam nie starczy żeby przejść je wszystkie. W związku z tym apeluję o nie włażenie na tereny zamknięte dla turystów i odkrywanie nieznanego. Poznajcie najpierw to co znane, a potem się zajmijcie szukaniem przygód. Tatrzański Park Narodowy zamyka dla ruchu turystycznego pewne obszary nie z nudów i braku ciekawszych zajęć, a z potrzeby chronienia unikatowej fauny i flory. Uszanujcie ich pracę i nie wściubiajcie nosa za tabliczkę ZAKAZ WSTĘPU. fot. Kinga Madro Idąc w Tatry spakujcie do głowy odpowiedzialność i zdrowy rozsądek. Jeden z ratowników górskich powiedział kiedyś, że sto lat istnienia TOPR-u, to sto lat tradycji i sto lat głupich wypadków. Ludzie giną w górach lub tracą zdrowie przez własną lekkomyślność i brawurę. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, ale mamy wpływ na samego siebie. Na to jakie kroki podejmujemy i jakie ryzyko chcemy ponosić. Nie róbmy nigdy nic na siłę, ani nie udowadniajmy światu, że możemy wszystko. Moja 89 – letnia babcia zawsze powtarza, że na siłę to się można co najwyżej zesrać, a i to czasem nie wychodzi najlepiej. Bądźcie zatem jak Babcia Hania i kochajcie te nasze Tatry z głową! Spodobał się Wam mój wpis? Będzie mi miło jeśli go skomentujecie, albo udostępnicie dalej w świat! A jeśli macie ochotę: a) pośmiać się, podyskutować i zainspirować się do podróży – zapraszam jakże pięknie na mój fanpage na FACEBOOKU b) pooglądać zdjęcia z drogi i sprawdzić, jak wyglądają niepoważne instastories- znajdziecie mnie na INSTAGRAMIE
od schroniska do schroniska tatry